"Bez muzyki nie ma dla mnie życia"
liroy01_564005.jpg (Rozmiar: 7.15 KB / Pobrań: 37)
Po wydaniu albumu "10", podsumowującego dotychczasową twórczość Piotra Marca, znanego bardziej jako Liroy, pionier hip hopu w Polsce zaoferował swym fanom kolejne i - jak sam zapowiadał - ostatnie w karierze dzieło, zatytułowane "Bestseller".
Z tej okazji o pracach nad płytą, wspólnym nagraniu z Lionelem Richie oraz planach na przyszłość, z Liroyem rozmawiał Konrad Sikora.
Kiedy rozpocząłeś pierwsze prace nad albumem "Bestseller"?
Praca nad tym albumem zajęła mi jakieś trzy lata. Kiedy kończyła się sprawa z nagrywaniem "Dnia Szaka-La", od razu zacząłem pracować nad "Bestsellerem". Nie spieszyłem się za bardzo, bo chciałem, aby była to dobrze dopracowana płyta i po prostu dobra.
Przy okazji jej nagrywania zaprosiłeś do studia wielu gości...
Z mojego podwórka to przede wszystkim Adaś Wardin. Zaprosiłem go, aby współkomponował ze mną niektóre utwory i w dalszym procesie został także współproducentem płyty. Oprócz tego nad miksem czuwał Adaś Toczko. Zaprosiłem także do zmiksowania utworu "Hello - czy czujesz to" Bobby'ego Brooksa, który produkował nagrania m.in. Michaela Jacksona, Whitney Houston, a ostatnio nawet Puff Daddy'ego. Całość masteringu przeprowadził Tom Meier z Hamburga, to jest koleś, który na co dzień współpracuje z m.in. Busta Rhymes i Missy Elliot. Jeśli chodzi o osoby, które na tej płycie śpiewały, to ich wkład w ten album jest bardzo duży. Przede wszystkim nie chciałem, aby śpiewali do gotowych utworów, ale by byli w jakiś sposób twórcami tych kompozycji. Wśród tych ludzi są Ice-T, DJ Tomekk, Lipa, Mika Urbaniak, Kayah i jeszcze parę innych osób.
O ile obecność Ice'a T czy Miki Urbaniak raczej nikogo nie zdziwi, o tyle współpraca z Lionelem Richiem na pewno wielu zaskoczyła. Jak do niej doszło?
To był czysty przypadek. Kiedy Lionel był w naszym kraju i występował w Sopocie, akurat siadałem do tekstu utworu "Czy ty czujesz to". Szukałem pomysłu dla tej piosenki i jednym uchem słuchałem tego, co dzieje się na scenie. Kiedy zabrzmiała piosenka "Hello", stwierdziłem, że to byłby ekstra pomysł, aby to jakoś połączyć. Po dwóch, trzech dniach spotkałem się z ludźmi z BMG i zaproponowałem takie rozwiązanie. Dziwnie się na mnie spojrzeli, ale już po trzech tygodniach ich pracy oraz starań mojej przyjaciółki z Nowego Jorku, otrzymaliśmy od menedżmentu Lionela odpowiedź, że jest on zainteresowany współpracą i czeka na pierwsze dźwięki, aby mógł się zorientować, o co w praktyce chodzi. Po prawie trzech miesiącach wysłałem mu taki muzyczny szkic, który on zaakceptował i czekał na następne wersje. Po kolejnej przesyłce i prawie roku pracy, zgodził się definitywnie i wszystko zasuwało już swoim normalnym torem. Za brzmienie tej kompozycji, jak już powiedziałem, odpowiadał Bobby Brooks. Za sesję nagraniową w jego studiu w Los Angeles przyszło nieźle zapłacić, ale chyba się opłaciło.
Nagrywając muzykę na "Bestseller", korzystałeś przede wszystkim z "żywych" instrumentów...
Tak. Wszystko jest komponowane na instrumentach. Sample tak naprawdę nie istnieją, poza może dwoma wyjątkami. Są żywe gary, żywe basy i reszta.
Ten album, według wcześniejszych doniesień, miał mówić przede wszystkim o pieniądzach i wszystkiego, co jest z nimi związane. Czy to prawda?
Nie. Ta płyta nie dotyczy pieniędzy - dotyczy różnych spraw, o których zawsze śpiewałem. Moje płyty między sobą różnią się przede wszystkim pod względem muzyki, a elementem łączącym je są właśnie teksty. One są swoistym rodzajem dziennikarstwa, opisywaniem tego, co dzieje się wokół mnie. Jest to świat, który ja widzę, z którym się na co dzień spotykam wychodząc z domu, będąc w sklepie, oglądając telewizję. Jestem właśnie takim żurnalistą, który zapisuje na kartce papieru swoje spostrzeżenia na temat tego, czego chwilę wcześniej doświadczył.
Czy w ten sposób chcesz wziąć na siebie rolę sumienia społeczeństwa?
Nie. Jestem wyłącznie sumieniem Piotra Marca.
Czy tak jak poprzednio nie unikasz dosadnych określeń i wulgaryzmów?
Jestem taki jak zawsze. Nie rozdzielam języka, którym mówię, od języka, którym piszę teksty. Jakoś nie zwracam na to uwagi. Ktoś, kto posłucha tego albumu, sam będzie mógł odpowiedzieć sobie na to pytanie. Chyba jest tak samo, raczej nic się w tej kwestii nie zmieniło.
A co jeśli chodzi o stosunki damsko-męskie?
Oczywiście, że nie mogło ich zabraknąć. Oprócz utworu "Hello, czy ty czujesz to", jest także kompozycja o wszystko mówiącym tytule "Jebać mi się chce", i kilka innych.
Czy to prawda, że miałeś problemy z teledyskiem do utworu nagranego z Lionelem Richie?
Tak, jedna z głównych stacji muzycznych stwierdziła, że teledysk nie może się u nich pokazać, ponieważ zawiera zbyt wiele scen erotycznych. Nie wiem, w którym miejscu je widzieli, no chyba, że ktoś ma bardzo specyficzne poglądy odnośnie scen erotycznych, ale mimo wszystko w końcu teledysk pokazano.
Czym różni się Liroy z okresu albumu "Bestseller", od Liroy'a, który dopiero co wydał płytę "Alboom"?
Różni się ogromnie. Zarówno pod względem pisania tekstów, komponowania, jak i produkcji, zrobiłem ogromny krok naprzód. Nawet pomiędzy "Dniem Szaka-La" a "Bestsellerem" da się zauważyć ogromną przepaść. To jednak nie dzieje się dlatego, że jestem tak bezwzględnie inteligentny, jak to niedawno powiedział jeden aktor w pewnym filmie, ale dlatego, że mam okazję współpracować z tak wspaniałymi ludźmi, od których mogę się wiele nauczyć. Z tych właśnie względów mogę powiedzieć, że droga od "Alboomu" do "Bestsellera" była bardzo długa i pełna przygód.
No właśnie, podobno "Bestseller" ma być ostatnim twoim albumem...
Tak. Z pewnych względów będzie to mój ostatni album.
Czy to dlatego, że na tej drodze doszedłeś już do swego artystycznego celu?
Nie. W tej dziedzinie jeszcze jestem w podstawówce i naprawdę muszę się jeszcze wiele nauczyć w tym fachu. Przypuszczam, że w sumie nigdy nie będę o tym fachu wiedział tyle, ile bym chciał. Powody są inne jednak, ale w tej chwili nie chciałbym o nich mówić. W swoim czasie ujawnię powody tej decyzji.
Na pewno jednak nie uciekniesz od muzyki?
Nie. Bez muzyki nie ma dla mnie życia.
Może w takim razie zajmiesz się komponowaniem muzyki do filmów?
Bo ja wiem? Mam sporo propozycji w tej kwestii, ale rzadko z nich cokolwiek wynika. Fajnie się o takich sprawach gada, ale nigdy nic z tego nie wynika. Poza tym nie wszystko mi pasuje i nie za wszystko miałbym ochotę się wziąć. Dlatego na razie w tej kwestii także nic nie będę działał. Mam swoje własne plany, które w ciągu najbliższych miesięcy chcę realizować, ale nie chcę o nich jeszcze mówić. Oczywiście, jeśli pojawi się ktoś z dobrą propozycją i do tego towarzyszyć będzie temu dobra gotówka, na pewno nie odmówię.
A co z wytwórnią Def Noizz?
Wytwórnia Deff Noizz działa raczej sporadycznie. Aby mogła działać regularnie, potrzebuje sporego zastrzyku finansowego, aby mogła być konkurencyjna i abym mógł być w pełni uczciwych wobec tych wykonawców, których chcę wydawać. Jedynym wyjściem jest obecnie sytuacja, w której dojdzie do fuzji mojej wytwórni z jakąś prężną wytwórnią. W Polsce takich nie ma. Obecnie prowadzę rozmowy z jedną z największych niezależnych wytwórni na świecie. Chęć z tamtej strony jest i rozmowy potrwają chyba jeszcze do połowy przyszłego roku. Na razie jesteśmy na etapie matematyki, czyli liczymy, jak to ma wszystko wyglądać.
Jak się domyślam, jej nazwy także nie chcesz ujawnić?
Nie. Powiem jedynie, że jest to wytwórnia należąca do osoby bardzo znanej w świecie hip hopu.
Czy znalazłeś na naszym rynku ostatnio kogoś, kogo zdecydujesz się wydać przed tą fuzją?
Tak. Obecnie pracuję już nad albumem wokalistki, która zaśpiewała na moim albumie. Tych artystów, których chciałbym wydać, jest oczywiście więcej, ale znając możliwości Def Noizz, proponuję im pomoc w zdobyciu kontraktu z innymi wytwórniami. Zajmuję się więc obecnie bardziej scouting menedżmentem, aniżeli samym wydawaniem. Pomagam artystom, którzy według mnie na to zasługują, podpisać dobry kontrakt płytowy. Mam już swoje znajomości i doświadczenia w tej materii i niejedno mogę podpowiedzieć. Mam też odpowiednich prawników i menedżerów, z którymi mogę dla takiego artysty wiele zrobić. Staram się więc pomagać im chociaż w ten sposób.
Czy krąg tych artystów zamyka się tylko na wykonawcach hiphopowych?
Nie. Pomagam też muzykom reprezentującym inne gatunki muzyczne.
Czyli można powiedzieć, że wytwórnia X także działa?
W sumie tak, jako pododdział Def Noizz, ale także w podobnym stylu.
A co sądzisz o kondycji polskiego hip hopu?
Skupiam się przede wszystkim na pracy w studio i nawet nie przyglądam się tej scenie. Nie jestem jej recenzentem. Sam nie wiem na ten temat wszystkiego i nie jestem odpowiednią osobą do oceniania. Każdy niech zajmie się tym, co robi, a ocenę pozostawi innym. Ja kocham tę muzykę i mam nadzieję, że mocno i dobrze zakorzeni się ona w naszym kraju
Działasz na tej scenie już tyle lat, a w sumie nie dorobiłeś się jeszcze oficjalnej strony internetowej...
Tak, ale mam zamiar w najbliższym czasie coś z tym zrobić. Prowadzę już pewne rozmowy na ten temat i być może jeszcze w tym roku uda mi się ją uruchomić.
Ludzie znają cię głównie z muzyki i z tego, co napiszą o tobie gazety. Czy ten twój medialny wizerunek bardzo różni się od tego, jaki jesteś naprawdę?
To zależy od sytuacji. Czasami zdarza się, że dziennikarze piszą konkretnie i na temat. Zdarzają się jednak tacy, którzy nie autoryzują wywiadów i to przez nich miałem w sumie najwięcej problemów i przez nich wynikały różnego rodzaju dziwne sytuacje. Zdarzali się nawet tacy, którzy w ogóle nie przysyłali wywiadów do autoryzacji, ale byli także i tacy, którzy po wprowadzeniu przeze mnie poprawek nie puszczali ich. Wywiad ze mną traktowali jako pretekst do załatwienia własnych spraw i interesów. To mi się nie podobało. To jest dziennikarskie kur***wo i to są ludzie, którzy nigdy nie powinni się dziennikarstwem zajmować, tylko zapieprzać gdzieś w kamieniołomach albo wykonywać prace społeczne. W sumie nie mam czasu na czytanie prasy muzycznej i na pewno sporo rzeczy mi umyka, ale może to i dobrze, bo mniej się denerwuję.
Jak wyglądają twoje plany koncertowe? Masz coś w planie?
Na razie jesteśmy na etapie zbierania propozycji z całej Polski. Aby zrobić taki koncerty, jak my chcemy, potrzeba sponsora, którego także szukamy. Zobaczymy. Ci, którzy chcą zorganizować mój koncert, wiedzą gdzie mnie szukać. Cała trasa stoi pod znakiem zapytania, ponieważ w grudniu, kiedy miałaby się odbyć, prawdopodobnie ukaże się mój singel na Europę i będę musiał wyjechać. Tak więc trudno jest mi cokolwiek powiedzieć na ten temat.
Dziękuję za rozmowę.